O czym jest ta część
W tej części przyjrzymy się sytuacjom, w których problemem nie jest brak dyscypliny ani „zła dieta”, ale fakt, że organizm nie jest w stanie jej udźwignąć.

Emma Sowa 16 stycznia, 2026
Diety działają różnie
W teorii wszystko wygląda prosto.
Jesz „zdrowo”, eliminujesz przetworzone produkty, dbasz o jakość składników — i powinno być lepiej.
A jednak bardzo wiele osób trafia w zupełnie inne miejsce.
Wzdęcia mimo „czystej” diety.
Zmęczenie mimo regularnych posiłków.
Mgła mózgowa, huśtawki energii, reakcje na losowe produkty.
Czasem wręcz wrażenie, że im bardziej się starasz, tym gorzej się czujesz.
I wtedy pojawia się to trudne pytanie:
czy to możliwe, że zdrowa dieta mi szkodzi?
Odpowiedź brzmi:
tak — w określonych warunkach zdrowotnych jak najbardziej.

Gdy organizm reaguje inaczej, niż powinien
Jeśli zauważasz, że Twój organizm reaguje różnie — czasem od razu, czasem z opóźnieniem — na:
-
surowe produkty, które jednego dnia są „w porządku”, a przy regularnym spożyciu zaczynają obciążać organizm -
produkty uznawane za odżywcze, które jednak często wywołują u Ciebie dyskomfort -
kiszonki, pomidory, szpinak czy bakłażan — po których samopoczucie stopniowo się pogarsza -
sytuację, w której im bardziej „dbasz o dietę”, tym gorzej zaczyna reagować Twoje ciało
To może oznaczać, że masz histaminozę i Twój organizm nie nadąża z rozkładem histaminy — m.in. z powodu obniżonej aktywności enzymu DAO lub nadreaktywnego układu odpornościowego.
Ten mechanizm jest dobrze opisany w literaturze medycznej i klinicznej — m.in. przez Cleveland Clinic oraz w przeglądach naukowych dotyczących nietolerancji histaminy.
To nie trend, tylko konkretna reakcja fizjologiczna.
Kiedy wątroba daje ciche symptomy
Wątroba (ani trzustka) nie boli. Bardzo często jeśli nie jest skrajnie uszkodzona daje bardzo ciche symptomy.
Jeśli zauważasz, że po posiłkach:
-
tłuste potrawy regularnie kończą się bólem brzucha, nudnościami lub biegunką -
surowe warzywa są trudne do strawienia lub wyraźnie Cię obciążają -
po „zdrowych” posiłkach zamiast lekkości pojawia się uczucie przeciążenia
To może sugerować, że problem nie leży w samym jedzeniu, lecz w jego trawieniu — na przykład w obniżonej produkcji enzymów wątrobowych lub trzustkowych.
W takiej sytuacji nawet wartościowe, „czyste” produkty mogą wywoływać objawy, bo organizm nie nadąża z ich rozkładem.

Jem zdrowo, a czuję się fatalnie.
Jeśli zauważasz, że:
-
błonnik i warzywa fermentujące zamiast poprawy zaczynają nasilać objawy -
„zdrowe” koktajle kończą się uczuciem balonu w brzuchu, napięciem lub bólem -
im bardziej „dbasz o dietę”, tym gorzej reaguje Twój brzuch
To może wskazywać, że problem nie leży w jakości jedzenia, lecz w miejscu, w którym zachodzi fermentacja.
W przypadku SIBO bakterie fermentujące znajdują się w jelicie cienkim, gdzie zamiast wspierać trawienie — zaczynają je zaburzać.
SIBO jest dobrze opisanym zaburzeniem gastroenterologicznym, uwzględnianym m.in. przez Johns Hopkins Medicine i Cleveland Clinic oraz w przeglądach naukowych (m.in. Pimentel i wsp.).
Węglowodany a trzustka – tu nie ma jednej prawdy
Węglowodany same w sobie nie są ani „ratunkiem”, ani „wrogiem” trzustki.
Problem zaczyna się wtedy, gdy ignoruje się jej stan.
Przy zdrowej trzustce częste skoki cukru z prostych węglowodanów oznaczają jedno: ciągłe wyrzuty insuliny i pracę na wysokich obrotach. To nie „karmienie trzustki”, tylko jej przeciążanie.
Ale gdy trzustka jest w stanie zapalnym albo ma obniżoną funkcję enzymatyczną, zasady się odwracają.
Produkty bogate w błonnik i „idealne” w teorii wymagają intensywnej pracy trawiennej, której ten narząd zwyczajnie nie jest w stanie wykonać.
Wtedy prostsze węglowodany bywają strategią oszczędzającą, a nie dietetycznym grzechem.
Ten paradoks wynika z fizjologii.

Organizm nie składa się z osobnych szuflad.
Wymienione tu dolegliwości to tylko zarys możliwych mechanizmów.
Organizm bowiem nie składa się z osobnych szuflad.
Jelita, wątroba, nerki, układ krwionośny, mózg — to jeden system naczyń połączonych.
Czasem nie da się „wesprzeć jednego narządu”, ignorując fakt, że inny działa gorzej.
Możesz mieć problemy z pamięcią, a jednocześnie przeciążone nerki lub zaburzony przepływ krwi.
W takiej sytuacji samo dokładanie ryb, orzechów czy „superfoods”
nie tylko nie pomoże — czasem może pogorszyć sprawę.
Każdy z tych układów reaguje na sposób żywienia.
I każdy może wysyłać sygnały, które łatwo przeoczyć, jeśli patrzy się tylko na talerz.

Na co Ci w ogóle dieta?
Jeśli szukasz diety dla siebie to zapewne albo coś Ci dolega albo chcesz być zdrowy. Mądry to i zacny cel. Dlatego warto wiedzieć że:
Ma być dopasowana do Ciebie:
-
do Twojego zdrowia -
do Twoich jelit -
do Twojego stylu życia -
do Twojego etapu życia
I to, co działa dziś, za rok może wymagać zmiany — i to jest normalne.
Zdrowa dieta nie powinna Cię niszczyć
Jeśli jesz „dobrze”, a mimo to masz wzdęcia, zmęczenie, mgłę mózgową, wysypki albo reagujesz dziwnie na pozornie losowe produkty — to nie jest kwestia słabej dyscypliny ani „złej diety”.
To bardzo możliwe, że coś działa w tle.
Cicho. Systemowo.
I dzień po dniu podkopuje Twoje zdrowie, mimo najlepszych intencji.
To moment, w którym zamiast kolejnych eliminacji, warto zatrzymać się i zadać inne pytanie:
co naprawdę dzieje się w organizmie?
Co dalej
To, co opisałam wyżej, to nie pełna lista problemów. To najczęstsze mechanizmy, z którymi spotykam się w praktyce i literaturze.
W kolejnej części pokażę:
– jak sprawdzić, czy dieta Ci służy
– na jakie objawy zwracać uwagę po posiłkach
– jakie badania naprawdę pomagają zrozumieć sytuację
Zanim znów coś wyeliminujesz — warto najpierw zrozumieć, co mówi organizm.
