
Emma Sowa 10 stycznia, 2026
Dlaczego w temacie diety panuje taki chaos?
Zauważyłeś pewnie, że diet jest dziś tyle, co gwiazd na niebie.
I co gorsza — bardzo często wzajemnie się wykluczają.
Jedz tylko surowe.
Nie — jedz tylko gotowane.
Mięso jest niezdrowe, gnije w jelitach.
Nieprawda — wegetarianizm to zło, jedz głównie mięso.
Kukurydza zła.
Gluten diabeł.
Laktoza wróg publiczny numer jeden.
Serio — można oszaleć 😵💫
I teraz najważniejsze pytanie:
Jak to możliwe, że każdy ma rację… i jednocześnie nikt jej nie ma?

Powód tego chaosu jest prosty (i niewygodny)
Musisz wiedzieć jedno — i to jest fundament całej rozmowy o diecie:
👉 Nie istnieje jedna idealna dieta dla wszystkich.
Każda osoba, która głośno mówi, że „ta dieta działa”, ma zwykle rację… ale głównie w swoim przypadku.
Bardzo często dlatego że :
-
mieli konkretne problemy zdrowotne -
wyeliminowali coś, co im szkodziło -
trafili (często przypadkiem) w swój „punkt zapalny”.
I nagle pojawia się myśl:.
„WOW! Ta dieta działa! Każdy powinien tak jeść!”.
No właśnie… nie każdy.
Nie twierdzę, że żadna z popularnych diet z definicji nie jest dla Ciebie. Problem nie polega na tym, że „diety nie działają”, lecz na tym, że nie istnieje jedna dieta, która działałaby tak samo u wszystkich. To, co dla jednej osoby przynosi ulgę, poprawę samopoczucia czy stabilizację wyników, u innej może prowadzić do pogorszenia zdrowia, niedoborów albo przewlekłego przeciążenia organizmu.
Wiele restrykcyjnych lub modnych diet bywa skutecznych dla konkretnych grup ludzi – z określonymi predyspozycjami genetycznymi, zaburzeniami metabolicznymi, problemami trawiennymi czy stanami zapalnymi. Problem zaczyna się wtedy, gdy takie rozwiązania są przedstawiane jako uniwersalne i „jedyne słuszne”, bez uwzględnienia indywidualnej biologii człowieka.
W przypadku wszelkich radykalnych zmian żywieniowych warto najpierw poznać własny organizm, zamiast dopasowywać go na siłę do schematu. Kluczowe znaczenie może mieć chociażby stan mikroflory jelitowej, sposób reagowania na określone grupy pokarmów, poziom stresu, jakość snu czy historia wcześniejszych diet. To właśnie te czynniki często decydują o tym, czy dana dieta będzie wsparciem, czy kolejnym obciążeniem.
Dieta przestaje być „zdrowa” w momencie, gdy ignoruje kontekst — a organizm zawsze działa w kontekście, nigdy w oderwaniu od całości..

Ogólne zasady zdrowego żywienia – TAK. Uniwersalne rozwiązania – NIE.
Oczywiście, że istnieją podstawowe filary zdrowej diety. I nikt rozsądny z nimi nie dyskutuje.
-
jedzenie możliwie nieprzetworzone -
odpowiednia ilość białka -
warzywa i błonnik -
stabilny poziom cukru we krwi
-
regularność posiłków
Problem polega na czymś innym.
👉 Te same zasady, w konkretnej sytuacji zdrowotnej, mogą przestać działać — a czasem wręcz szkodzić.
Mówię tutaj również o dolegliwościach, które nie zawsze są oczywiste, jak SIBO czy osłabiona trzustka. O czymś, z czego możesz nie zdawać sobie sprawy i żyć pozornie „w miarę normalnie”.
I tu zaczyna się prawdziwy dysonans.

Ten sam talerz, zupełnie inny efekt
Jeśli jesteś naprawdę zdrowy — bez większych problemów trawiennych, hormonalnych czy immunologicznych — zazwyczaj dobrze służą:
-
surowe warzywa, -
orzechy, -
pestki, -
pełnoziarniste zboża, kasze, -
strączki.
Ta zasada działa gdy układ trawienny działa sprawnie, enzymy są na miejscu, jelita potrafią się regenerować.

Dieta nie działa w próżni
Na tym etapie najważniejsze jest zrozumienie jednego:
To, że jakaś dieta komuś pomogła, nie czyni jej uniwersalnym rozwiązaniem.
Dieta nie działa w próżni.
Zawsze działa w kontekście konkretnego organizmu — jego jelit, enzymów, hormonów, odporności i aktualnych zasobów.
Dlatego tak wiele osób wpada w pułapkę frustracji:
Robią „wszystko dobrze”, trzymają się zasad zdrowego odżywiania, eliminują kolejne produkty…
a mimo to czują się coraz gorzej.
To nie jest porażka.
To sygnał, że sam model myślenia o diecie jako o jednej, obiektywnie zdrowej drodze po prostu się nie sprawdza.
I właśnie w tym miejscu pojawia się kolejny, bardzo ważny temat:
👉 Co się dzieje, gdy „zdrowa dieta” zaczyna szkodzić zamiast pomagać.
Co dalej?
W kolejnej części przyjrzymy się sytuacjom, w których „czyste jedzenie”, eliminacje i fit-zasady zamiast poprawiać zdrowie — nasilają objawy.
Opowiem m.in. o:
– histaminozie,
– problemach z trzustką,
– SIBO,
– oraz o tym, dlaczego jedzenie może maskować problem zamiast go rozwiązywać.
👉 Część II: Kiedy zdrowa dieta zaczyna szkodzić dostępna wkrótce
